Targ Warwakios, meze i kolacje z show 2026: GetExperience
Kuchnia kreteńska to dokładnie ta, z której w latach pięćdziesiątych spisano dietę śródziemnomorską: badacze przyjechali sprawdzić, dlaczego miejscowi żyją dłużej, i znaleźli oliwę niemal w każdym daniu. Spożycie jest tu wciąż jednym z najwyższych na świecie na głowę, a oliwa bywa nierafinowana, z jednej wsi, z goryczką na końcu.
Programy zbudowane są wokół wytwórców. Winnice leżą w podgórzu, a odmiany są miejscowe: kotsifali i vilana, poza Grecją prawie nie do spotkania. Serowarnie robią gravierę z owczego mleka i mizithrę, świeżą i lekko słodką, którą je się z miodem. Na farmach pokazują, jak pędzi się raki, dwukrotnie destylowaną wódkę z winogron, którą Kreteńczyk wita gościa zamiast przywitania.
Osobno stoi kreteńska noc: wiejska tawerna, lira, meze z kilkunastu talerzyków i tańce do północy. Praktycznie: degustacja oznacza, że za kierownicę lepiej nie siadać, wariant z kierowcą bije wynajem. Meze liczone jest na towarzystwo: we czworo osiem, dziesięć talerzyków. Grecy jedzą kolację po dziewiątej; wcześniej tawerna bywa pusta. Winobranie jest we wrześniu i wtedy w winnicach widać prawdziwą pracę.


























